Search for content, post, videos

O komunikacji, czyli świat bez etykiet

Ile razy zdarzyło ci się określić kogoś mianem leniwy, roztrzepany, nierzetelna… Przyklejamy etykietki nie tylko innym, ale też samym sobie. Zazwyczaj robimy to automatycznie i nie zdajemy sobie sprawy, że proces oceniania i etykietowania zawęża i zniekształca otaczającą nas rzeczywistość, a przez to wpływa na nasz sposób komunikowania się i budowania relacji. Etykiety i oceny przyczyniają się do tworzenia barier w komunikacji. Jak komunikować się, by budować porozumienie i wspierać relacje na zasadzie wygrany – wygrany?


Etykietowanie – nasz nieświadomy nawyk

Produkty żywieniowe w sklepach mają etykiety, które niosą informacje o zawartych w nich składnikach. Dzięki temu nabywcy wiedzą, co kupują, mają większą jasność, mogą czuć się bezpieczniej. Ubrania mają metki zawierające kompleksowe instrukcje obsługi, by użytkownicy wiedzieli, jak z nich optymalnie korzystać. Etykiety i metki to nośniki informacji, które ułatwiają nam korzystanie z różnych produktów. To, co sprawdza się w świecie przedmiotów, nie jest jednak optymalne w świecie ludzi.

 

Mimo to często przyklejamy etykietki nie tylko innym, ale też samym sobie. Następuje to za każdym razem, gdy mówimy, jaki ktoś jest, np. zdolny, leniwy, mądra, pomysłowy, przeciętniak, nierzetelny, roztrzepany, emocjonalna, profesjonalny, histeryczka, niesolidny, zmotywowana, spóźnialski, ambitny, krętacz, odpowiedzialna, panikarz… Te określenia można by mnożyć. Wystarczy zastanowić się przez chwilę, co myślimy o sobie i o osobach, z którymi jesteśmy w kontakcie np. w pracy. Być może pomyślisz: Cóż w tym dziwnego? Przecież tak właśnie jest… Często nie zdajemy sobie sprawy, że proces oceniania i etykietowania zawęża i zniekształca otaczającą nas rzeczywistość, a przez to wpływa na nasz sposób komunikowania się i budowania relacji.

 

Wpływ etykiet na nasze relacje i efektywność

Francois J. Paul- Cavallier mówi: „Człowiek jest istotą, której atrybutami są przynależność i więź, bycie w łączności”. Jesteśmy istotami społecznymi, istniejemy dzięki relacjom z otoczeniem. Badania neurobiologów podkreślają naszą wzajemną zależność – jako ludzie działamy optymalnie wówczas, gdy wiemy, że mamy znaczenie i czujemy się bezpiecznie.

 

Etykiety i oceny nie budują ani poczucia, że druga osoba ma znaczenie, ani poczucia bezpieczeństwa. Nadają nam znaczenie, jako tym, którzy oceniają, decydują kto jaki jest, a w przypadku negatywnych ocen często odbierane są jako zagrażające. Dlatego też etykiety i oceny przyczyniają się do tworzenia barier w komunikacji i jakości relacji.

Język etykiet to język statyczny, przypisujący „jakby na zawsze” danej osobie daną cechę. Język ten nie oddaje przepływającego w nas życia, nie uwzględnia, że miewamy różne momenty i różnie zachowujemy się w zależności od sytuacji. Czasem robimy coś z większą, a czasem z mniejszą ochotą. Czasem mamy dużo energii, a czasem mniej. Czy to oznacza jednak, że jesteśmy leniwi albo energiczni? Takie stwierdzenia nie są przecież całą prawdą o nas.
Co więcej język statyczny może odbierać drugiej osobie chęć do zmiany. Opisanie kogoś jako pracowitego czy leniwego wtłacza go w pewne ramy. Opisuje go bez uwzględniania jego działań i zachowań tu i teraz, w danym momencie, a tym samym zdejmuje odpowiedzialność (przy etykietach pozytywnych) lub odbiera nadzieję czy chęć do zmiany (przy etykietach negatywnych). Pracownik określony przez szefa jako „pracowity”, nie ma do końca jasności, jakie jego zachowania powodują, że szef go tak określa, nie może więc do końca wziąć odpowiedzialności za powtarzanie i wzmacnianie konkretnych działań, z których szef jest zadowolony. A może też założyć, że nie ma obszarów do zmiany i rozwoju. I w tym sensie taka etykieta również zdejmuje niejako z niego odpowiedzialność ze ewentualne pożądane działania rozwojowe. Tak samo jest z pracownikiem, który usłyszy od szefa, że jest „leniwy”. Nie wie on, z których zachowań szef jest niezadowolony. Jest małe prawdopodobieństwo, że zacznie zmieniać te zachowania, na których szefowi rzeczywiście zależy. A dodatkowo trudne emocje, które pojawiają się po usłyszeniu takiego komunikatu, mogą osłabić nadzieję, że może być inaczej i że warto cokolwiek zmieniać.

 

Język etykiet na język faktów i potrzeb

Zamiast etykiet i ocen proponujemy język, który buduje porozumienie i wspiera relacje na zasadzie wygrany-wygrany. To, co pomaga wzajemnie się usłyszeć, to  skupienie się na faktach, na tym, co faktycznie się zdarzyło, co kto powiedział, bez dodawania ocen czy interpretacji.  Następnie warto podzielić się tym, jaki wpływ miało na nas to konkretne zachowanie czy wypowiedź drugiej osoby. Czy nam to pomogło, czy nie, oraz jakie nasze ważne potrzeby zaspokoiło lub nie. Np. zamiast powiedzieć „Jesteś taka ambitna!” można powiedzieć „Przygotowałaś na spotkanie dodatkowe materiały. Cieszę się, bo mieliśmy dzięki temu więcej pomysłów i większy wybór.”

 

Negatywne etykiety są często trudnym do przyjęcia wyrażeniem naszych potrzeb. Gdy mówimy do kogoś „Jesteś bałaganiarzem”, to w gruncie rzeczy mówimy do niego „Widzę segregatory w biurze w innych miejscach, niż to ustaliliśmy. Czuję frustrację / denerwuję się / wkurzam, bo trudno mi je szybko odnaleźć. Dlatego mam prośbę abyś trzymał się ustaleń i odkładał je na miejsce, jak skończysz z nich korzystać.”

 

Oba komunikaty mówią o tym samym – o naszej niezaspokojonej potrzebie porządku, łatwości współpracy. Pytanie tylko, który z nich zwiększa prawdopodobieństwo, że druga osoba będzie chciała z większym zaangażowaniem zrealizować nasza prośbę?

 

Praca z uświadamianiem sobie swoich mechanizmów etykietowania i oceniania to fundament rozwijania konstruktywnej komunikacji, umiejętności rozwiązywania konfliktów czy umiejętności mediacyjnych. Z doświadczenia wiemy, że zmiana takiego „oceniającego” podejścia do siebie i innych uwalnia potencjał pozytywnych zmian w liderach, pracownikach i w zespołach. To przełącznik, po którego uruchomieniu, nic nie będzie takie jak wcześniej. To podstawowy krok w kierunku budowania relacji, w których czujemy się bezpiecznie i mamy poczucie znaczenia, w których wzrastamy jako ludzie i pracownicy.

 

Zapraszamy na Intensywny kurs mediacji metodą NVC – więcej informacji, tutaj.

 

monika-panas2Monika Panas, kilkanaście lat pracowała w korporacjach, na stanowiskach menadżerskich i jako członek zarządu. Akredytowany coach ICF, dyplomowana trenerka i mediatorka. Pracuje indywidualnie i z zespołami. www.leaderwithcompassion.com

 

 

 

 

Joanna Bjoanna-berendterendt, ponad 10 lat pracowała na stanowiskach menadżerskich w korporacjach. Obecnie jako akredytowany coach ICF PCC, certyfikowana trenerka i mediatorka NVC pracuje indywidulanie i z zespołami. www.leaderwithcompassion.com